piątek, 25 września 2020
HotMoney

Ubezpieczenie niskiego wkładu własnego – czy konieczne?

złoty polski

Chcesz wziąć kredyt hipoteczny, ale nie masz wystarczającego wkładu własnego? Zastanawiasz się, czy konieczne jest ubezpieczenie niskiego wkładu własnego? Ile to kosztuje i czy warto? Tego i wiele więcej na ten temat dowiesz się z naszego artykułu.

Ile musi wynosić wkład własny?

Komisja Nadzoru Finansowego wprowadziła „Rekomendację S” dotyczącą dobrych praktyk w zakresie zarządzania ekspozycjami kredytowymi finansującymi nieruchomości oraz zabezpieczonymi hipotecznie. Zgodnie z nią od 2017 roku formalnie wysokość wkładu własnego musi wynosić 20% ceny mieszkania. Okazuje się jednak, że nie każdy wnioskujący o kredyt hipoteczny ma w ogóle oszczędności na tym poziomie. Czy oznacza to, że banki przekreślają taką możliwość? Nie!

Warto zaznaczyć jeszcze jedną kwestię. Zdarza się, że nawet jeśli zdaje się osobie starającej się o kredyt hipoteczny, że posiada wkład własny 20%, to nie jest to niestety prawdą w sytuacji, gdy okaże się, że rzeczoznawca majątkowy wykonujący operat szacunkowy określi, że wartość nieruchomości jest niższa niż cena transakcyjna. Wówczas udziela pożyczki tylko na 80% wartości nieruchomości, resztę należy dopłacić sprzedawcy. Tutaj może się okazać, że zabraknie pieniędzy na wkład, więc bank zażąda ubezpieczenia wkładu własnego.

Czym jest ubezpieczenie niskiego wkładu własnego?

Ubezpieczenie niskiego wkładu własnego powstało w momencie, gdy rekomendacja Komisji Nadzoru Finansowego zaczęła obowiązywać i banki musiały się do niej ustosunkować i jednocześnie nie odsyłać klientów z kwitkiem. Skorzystały z mechanizmu dającego możliwość finansowania zakupu nieruchomości kredytem przy wkładzie własnym na poziomie 10% wartości nieruchomości (90% LTV). Tak powstało ubezpieczenie niskiego wkładu własnego. Jak działa?

Ubezpieczyciel przejmuje odpowiedzialność za przykładowo 20 procent długu klienta. W sytuacji, gdyby klient ten nie spłacałby kredytu, a bank wypowiedziałby mu umowę, to 80 procent wierzytelności pochodzić powinno bezpośrednio od klienta, ale pozostałą część kredytu musi zapłacić ubezpieczyciel.

Jednak tego typu rozwiązanie ma wrogów. W Polsce słyszało się o tym, że dłużnika nie tylko „ścigał” bank, ale i ubezpieczyciel za to, że musiał ponieść koszty związane z ubezpieczeniem niskiego wkładu własnego. Tego typu praktyka więc spotkała się z dużą krytyką.

Banki postanowiły więc nieco zmienić warunki i klientom, którzy nie mają środków na 20% wkładu własnego, proponują opłatę – prowizję za niski wkład własny. Za te pieniądze bank miał ubezpieczać siebie od danego kredytu. Tutaj jednak krytyka też nie pozostawia na bankach suchej nitki, gdyż uważa się, że w ten sposób bank zabezpiecza tylko swoje interesy, a co więcej – zrzuca na osoby zaciągające w nim kredyt odpowiedzialność za ryzyko związane z prowadzeniem działalności.

Ryzyko ubezpieczenia niskiego wkładu własnego

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy z tego, że decydując się na ubezpieczenie niskiego wkładu własnego robi sobie także pod górkę. Okazuje się bowiem, że składka nie jest pobierana jednorazowo. Po 3 latach bank sprawdza ile zostało kapitału i ewentualnie nalicza jeszcze raz składkę. Może się tak zdarzyć wielokrotnie. Stąd wiele spraw w sądach. Klienci zaskarżają decyzje banków, które domagają się dodatkowych składek. Co więcej, sądy różnie zasądzają. Zdarza się, że rację przyznają klientom, a innym razem – bankom. Ponadto, pojawiają się i pozwy zbiorowe. Prawda jest taka, że banki chronią swojego interesu i jak nie jako składkę, to pobiorą pieniądze jako prowizję. Wszak za obsługę zadłużenia mogą sobie liczyć dodatkowe pieniądze. Tak więc decydowanie się na UNWW jest dość ryzykowne. Zwłaszcza, jeśli posiada się pieniądze, ale chce się je przeznaczyć np. na remont.

Pomysły na wkład własny

Warto wiedzieć, że da się uniknąć wnoszenia pieniędzy jako wkład własny. Wystarczy zdać sobie sprawę, jakie są na to sposoby. Można na przykład poprosić rodzinę o darowiznę. Można zmniejszyć wkład własny również zastawiając obligacje skarbowe lub inne papiery wartościowe. Możliwe jest też zabezpieczenie przez bank środków zgromadzonych przez kredytobiorcę w ramach IKE i IKZE.

Interesującym sposobem na uniknięcie konieczności płacenia wkładu własnego jest również różnica pomiędzy wyceną nieruchomości, a ceną jej zakupu. Chodzi o to, że jeżeli wartość nieruchomości jest wyższa niż cena transakcji, to można to uznać jako wkład własny.

Co ciekawe, aby uniknąć wnoszenia wkładu własnego można zabezpieczyć go hipoteką na innej nieruchomości i to niekoniecznie należącej do kredytobiorcy, ale i do innej osoby, np. rodziców. W przypadku budowy domu wkładem własnym może też być grunt, na jakim będzie budowany.

komentarze 3

  1. Jan 2018-12-03 godz. 13:59

    Jak teraz na wszystkim trzeba się znać, szczególnie biorąc kredyty w bankach. Ubezpieczysz – źle, nie ubezpieczysz – też źle. I bądź tu człowieku mądry.

  2. Barłomiej 2018-12-04 godz. 15:04

    Generalnie nie jest za tym. To jawne sięganie po pieniądze kredytobiorców. Lepiej trochę poczekać z braniem kredytu i uzbierać wkład własny.

  3. Eryka 2019-01-25 godz. 14:16

    No niby masz racje, ale biorąc pod uwagę, że kogoś może nie być stac na wkład własny, to jest to jakaś opcje. No i pamiętaj, że to nie bank sobie wymyślił minimalną wartość wkładu własnego…

Dodaj Twój komentarz