Rosja znów nie ma powodów do radości, a wszystko przez planowane nowe sankcje ze strony USA. Już sama ich zapowiedź znacząco wpłynęła na aktualny kurs rubla, który w porównaniu do dolara spadł aż o 5%. Co takiego się stało, że USA zapowiadają drakońskie sankcje na Rosję, które już w znacznym stopniu osłabiły pozycję rubla?
Zapowiedziane restrykcje USA
Rzeczniczka Departamentu Stanu – Heather Nauert zapowiedziała wprowadzenie na Rosję sankcji gospodarczych o bezprecedensowym zakresie. Zdaniem Waszyngtonu naruszone zostało międzynarodowe prawo przez zastosowanie broni chemicznej lub biologicznej wobec osób pozostających pod jurysdykcją rosyjską. Pierwsza fala restrykcji obejmuje zakaz zezwoleń eksportowych na dobra strategiczne – zwłaszcza te o kluczowym znaczeniu dla bezpieczeństwa narodowego. Już sama zapowiedź wywołała panikę na moskiewskich giełdach i osłabienie pozycji rubla wobec walut rezerwowych.
Drugie stadium sankcji – uzależnione od reakcji Kremla – może być znacznie bardziej dotkliwe. Jeśli Moskwa nie przedstawi wiarygodnych gwarancji dotyczących zaniechania użycia środków bojowych chemicznych lub biologicznych, wejdzie w życie kolejna transza restrykcji handlowych. Według doniesień dyplomatycznych mogą one objąć całkowite zawieszenie połączeń lotniczych Aerofłotu do portów USA, drastyczne ograniczenie dwustronnej wymiany gospodarczej oraz obniżenie rangi stosunków dyplomatycznych między obydwoma państwami.
Analitycy rynkowi zwracają uwagę, że tego rodzaju sankcje wpłyną nie tylko na handel bilateralny, lecz także na przepływy kapitałowe i wiarygodność Rosji w relacjach z zachodnimi instytucjami finansowymi. Ograniczenie dostępu do technologii podwójnego zastosowania może szczególnie dotkliwie uderzyć w sektory przemysłowe zależne od importu zaawansowanych komponentów.
Przyczyny sankcji na Rosję
Główną i oficjalnie jedyną przyczyną nałożenia sankcji jest incydent w Salisbury z udziałem substancji nervowo-paralitycznej. Celem ataku był Siergiej Skripal – były pułkownik wywiadu wojskowego GRU, skazany w Rosji za szpiegostwo na rzecz Wielkiej Brytanii, a następnie wymieniony w ramach wymiany agentów. Od 2010 roku Skripal wraz z rodziną zamieszkiwał na Wyspach Brytyjskich w ramach programu ochrony świadków koronnych. To właśnie tam – w niewielkim mieście Salisbury – padł ofiarą próby zabójstwa.
W niedzielę 4 marca 2018 roku Skripal i jego córka Julia stracili przytomność na ławce w centrum handlowym. Świadkowie opisywali sceny przypominające epilepsję lub ciężkie zatrucie. Oboje zostali przewiezieni w stanie krytycznym do szpitala, gdzie lekarze uruchomili procedury ratunkowe. Wstępne badania toksykologiczne wykazały obecność środka paralityczno-drgawkowego z grupy nowiczok – serii bojowych trujących związków chemicznych opracowanych jeszcze w czasach ZSRR.
Po kilku tygodniach intensywnej terapii Julia Skripal odzyskała przytomność i opuściła szpital. Krótko potem stan zdrowia poprawił się na tyle, że placówkę opuścił również jej ojciec. Oboje pozostają jednak pod opieką służb specjalnych w utajnionej lokalizacji ze względu na poważne zagrożenie dla życia.
Reakcje na atak na Skripala
Władze brytyjskie niemal natychmiast wskazały Rosję jako sprawcę zamachu, powołując się na unikalny charakter użytej substancji oraz kontekst szpiegowskiej przeszłości ofiary. Premier Theresa May oświadczyła w parlamencie, że atak stanowi naruszenie suwerenności Wielkiej Brytanii i domaga się wyjaśnień od Moskwy. W odpowiedzi Londyn podjął decyzję o wydaleniu 23 rosyjskich dyplomatów – największej takiej operacji od czasów zimnej wojny.
W ślad za Wielką Brytanią posunęły się inne państwa europejskie oraz członkowie NATO. W ciągu kilku dni z krajów zachodnich wydalono łącznie ponad 150 rosyjskich przedstawicieli dyplomatycznych – co stanowiło bezprecedensową demonstrację jedności sojuszniczej. Nawet państwa tradycyjnie neutralne wobec Moskwy zdecydowały się na symboliczne gesty solidarności z Londynem.
Kreml kategorycznie odrzucił wszelkie oskarżenia i określił całą sprawę mianem prowokacji służb brytyjskich. Rzecznik prezydenta Dmitrija Pieskow stwierdził, że Rosja nie posiada ani nie produkuje tego rodzaju substancji, a sam incydent został inscenizowany w celu zdyskredytowania Moskwy przed mistrzostwami świata w piłce nożnej. Rosyjskie media państwowe sugerowały również, że za atakiem mogły stać frakcje brytyjskiego establishmentu zainteresowane eskalacją napięć.
Wobec realnie zbliżających się amerykańskich sankcji Moskwa nie może jednak zachować bierności. Ministerstwo Spraw Zagranicznych Rosji zapowiedziało środki odwetowe o analogicznym charakterze, nie precyzując jednak ich szczegółów. Analitycy przewidują, że mogą one objąć zarówno restrykcje gospodarcze wobec firm amerykańskich działających w Rosji, jak i dalsze ograniczenia w dostępie do rosyjskiego rynku energetycznego.







