O zarobkach polityków krążą legendy. I chyba większość z nas jest zdania, że zarabiają oni za dużo. Ale jakie właściwie sumy wchodzą tutaj w rachubę? Przykład idzie z góry, spójrzmy więc najpierw na pensję Jarosława Kaczyńskiego.
- Zarobki Jarosława Kaczyńskiego
- Wynagrodzenie prezydenta Rzeczypospolitej
- Pensje prezydentów miast
- Planowane ograniczenia wynagrodzeń
Zarobki Jarosława Kaczyńskiego
Oświadczenie majątkowe dostępne na stronie Sejmu umożliwia wgląd w przychody prezesa Prawa i Sprawiedliwości, uważanego obecnie za jednego z najbardziej wpływowych polityków w kraju. Ile zatem zarabia Jarosław Kaczyński?
Sama dieta poselska to 150 tys. zł rocznie, ale od 2014 roku do przychodów prezesa dochodzi także emerytura — kolejne 3,1 tys. zł miesięcznie. Do tego należy doliczyć parlamentarną ryczałt na prowadzenie biura — blisko 30 tys. zł rocznie.
Wygląda więc na to, że Kaczyński dysponuje niemałymi środkami, jednak ciążą na nim również poważne zobowiązania. Głównie chodzi o spłatę kredytu w wysokości 135 tys. zł, który zaciągnął na pokrycie kosztów leczenia matki oraz przystosowanie domu, by zapewnić jej odpowiednie warunki w ostatnich latach życia. Ten wydatek pokazuje, że nawet stabilne przychody nie zawsze oznaczają całkowitą swobodę finansową — zwłaszcza gdy trzeba obsługiwać długoterminowe zadłużenie.
Wynagrodzenie prezydenta Rzeczypospolitej
Stanowisko prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej wiąże się z najwyższymi zarobkami wśród urzędników państwowych. Roczna pensja to ponad 240 tys. zł. Co ciekawe jednak, Andrzej Duda zarabiał więcej, zanim objął ten urząd. Pod względem finansowym jego sytuacja się — paradoksalnie — pogorszyła.
Jako prezydent otrzymuje miesięcznie około 20 tys. zł. Jako poseł w Parlamencie Europejskim — bo przypomnijmy, że tym zajmował się wcześniej — pobierał 8 tys. euro miesięcznie, czyli około 32 tys. zł. Różnica wynikała z faktu, że unijne wynagrodzenia parlamentarne są wyraźnie wyższe niż te w polskiej administracji centralnej.
Po zakończeniu urzędowania bieda żadnemu byłemu prezydentowi nie grozi. Poprzednik Dudy na tym stanowisku, Bronisław Komorowski, odkąd nie pełni już tej funkcji, otrzymuje ponad 6 tys. zł miesięcznie, a oprócz tego około 13 tys. zł na prowadzenie biura. Byli prezydenci mogą też liczyć od czasu do czasu na dodatkowy zastrzyk gotówki dzięki wykładom na polskich i zagranicznych uczelniach.
I mowa tu o naprawdę pokaźnych sumach — Lech Wałęsa przyznał kiedyś, że za jedno przemówienie może otrzymać nawet 340 tys. zł. To kwota znacznie przewyższająca roczną pensję wielu Polaków, co wywołuje dyskusje o proporcjach między wynagrodzeniami dawnych urzędników a przeciętnymi zarobkami w kraju.
Pensje prezydentów miast
W przypadku prezydentów miast zarobki nie są już tak wysokie jak w przypadku urzędników szczebla centralnego, ale i tak robią wrażenie na przeciętnym Kowalskim, który o takich pieniądzach może jedynie pomarzyć, nawet jeśli pracuje na dwie zmiany i zaharowuje się do upadłego. Kwoty zależą oczywiście od tego, w jakim mieście kto urzęduje.
Największe sumy obowiązują w stolicy. Miesięczna wypłata Hanny Gronkiewicz-Waltz jako prezydent Warszawy wynosiła 13,4 tys. zł. W mniejszych miastach stawki są odpowiednio niższe.
- Prezydent miasta wojewódzkiego (np. Kraków, Wrocław): około 11–12 tys. zł miesięcznie
- Prezydent miasta na prawach powiatu: około 8–9 tys. zł miesięcznie
Różnice wynikają z wielkości budżetu, liczby mieszkańców oraz zakresu obowiązków. Prezydenci miast pełnią funkcje zarządcze, nadzorują administrację lokalną, inicjują projekty infrastrukturalne i odpowiadają za współpracę z radą miejską. Im większa gmina, tym szerszy zakres odpowiedzialności — ale też wyższe wynagrodzenie, które ma odzwierciedlać skalę zadań.
Planowane ograniczenia wynagrodzeń
Już wkrótce zarobki przedstawicieli władz samorządowych i państwowych nie będą tak wysokie. Cięcia budżetowe mają dotyczyć pensji prezydentów miast, marszałków, starostów oraz parlamentarzystów — w tym ostatnim przypadku chodzi o zmniejszenie kwot o 20%.
Po wprowadzonych zmianach nawet prezydent Warszawy będzie zarabiać najwyżej 7,7 tys. zł (jeśli uwzględnić dodatek funkcyjny).Planowane reformy mają na celu racjonalizację wydatków publicznych oraz zmniejszenie różnicy między zarobkami urzędników a przeciętnymi wynagrodzeniami w Polsce.
Krytyka wysokości pensji polityków towarzyszy debatom publicznym od lat, a obiecane cięcia są odpowiedzią na oczekiwania społeczne. Pozostaje pytanie, czy zmiany te rzeczywiście wejdą w życie w zapowiadanej formie i czy wpłyną na zwiększenie społecznego zaufania do klasy politycznej. Dotychczas podobne deklaracje wielokrotnie pojawiały się w programach wyborczych, jednak ostateczne wdrożenie często ulegało zmianom w trakcie procesu legislacyjnego.







