poniedziałek, 17 Grudzień 2018
HotMoney

Będą dopłaty do czynszów. Na jakie kwoty możemy liczyć?

blok mieszkalny

Czynsz to coś, co wielu Polakom spędza sen z powiek. Często opłaty te są nieproporcjonalnie wysokie w stosunku do ich standardu życia i możliwości finansowych. To poważny problem dla tych uboższych – po zapłaceniu czynszu może niewiele już zostać na życie.

Rząd postanowił pochylić się nad losem osób o małych dochodach. Przygotowana przezeń ustawa została już zaakceptowana prezydenckim podpisem i nie będziemy musieli długo czekać, żeby weszła w życie. Wprowadzone zostaną dopłaty do czynszów. A zważywszy na to, że według planów mają one być wypłacane nawet przez piętnaście lat, krajobraz na naszym rynku mieszkaniowym ma szansę dzięki temu się zmienić.

Kto skorzysta z dopłat?

Oczywiście nie każdy może liczyć na to, że „załapie się” na dopłaty. Aby zostać beneficjentem nowej ustawy trzeba spełnić dwa warunki. Osoby, mogące się o to ubiegać, to takie, których, z jednej strony, nie stać na zakup lub wynajem mieszkania na rynku komercyjnym, a z drugiej nie mają dochodów aż tak niskich, by uprawniało je to do ubiegania się o przyznanie mieszkania komunalnego.

Ile wyniosą dopłaty?

Co oczywiste, wysokość dopłat nie dla wszystkich będzie jednakowa. Rząd wyszedł ze, skądinąd słusznego, założenia, iż powinna być ona dostosowana do sytuacji materialnej, w jakiej znajdują się ci, którzy się o owe świadczenia będą ubiegać. O wysokości dopłaty – a także o tym, czy w ogóle ją otrzymamy – decydować będą kryteria dochodowe.

Jednoosobowe gospodarstwa będą mogły ubiegać się o to świadczenie pod warunkiem, że ich miesięczny dochód nie będzie przekraczał 60% przeciętnego wynagrodzenia w narodowej gospodarce (co będzie oceniane na podstawie danych, którymi dysponuje Główny Urząd Statystyczny). Oczywiście sytuacja wyglądać będzie inaczej, jeśli w gospodarstwie zamieszkuje więcej osób – każda kolejna oznacza zwiększenie limitu o 30 punktów procentowych.

Żeby podać tu konkretne kwoty, posłużmy się przykładem, jaki podaje wiceminister inwestycji i rozwoju, Artur Soboń – jeśli rodzinę stanowi małżeństwo z dwójką dzieci, miesięczny dochód nie powinien przekraczać 1,6 tysiąca złotych, by mogła ona otrzymać dopłatę.

Kwoty świadczeń mogą też różnić się w zależności od konkretnego regionu administracyjnego. Wygląda na to, że najniższe będą w województwie opolskim. Jednoosobowe gospodarstwo będzie tam mogło liczyć na dopłatę w wysokości nie przekraczającej zaledwie 94 zł. Trzeba przyznać, że to raczej niewiele w porównaniu do 173 zł, jakie będą przysługiwać mieszkańcowi Warszawy, ale oczywiście każda dodatkowa pomoc finansowa jest lepsza niż żadna.

Co wyniknie z dopłat?

Jaki cel kryje się za wprowadzeniem takich dopłat? Artur Soboń określa je jako element serii programów propodażowych. Nowa ustawa ma się przyczynić do uzupełnienia rynkowej oferty o mieszkania przeznaczone dla osób, które do tej pory nie mogły o własnym mieszkaniu nawet pomarzyć. W ten sposób budownictwo mieszkań czynszowych będzie się szybciej rozwijać, co oczywiście powinno odbić się korzystnie nie tylko na stanie tego sektora, ale i całokształtu polskiej gospodarki.

3 komentarze

  1. inna 2018-11-08, godz. 15:09

    Jak zwykle dopłaty dla najbiedniejszch, ale nie ma co narzekać. Przynajmniej warstwa najniższa ma coś z tej idei państwa opiekuńczego. Kiedy przyjdzie czas na tych o średnich zarobkach? Nic tylko podatki płacimy…

  2. Ilona 2018-11-09, godz. 10:54

    No właśnie… Szkoda, że te dopłaty nie są dla wszystkich. Ale o tym głośno się nie mówi, byle jak najwięcej osób się na to nabrało.

  3. Evelina 2018-12-06, godz. 14:39

    Zawsze zaczyna się pomoc socjalną od najbiedniejszych. 500 + dostali wszyscy i jaka afera! Że rozdawnictwo, a po co taka pomoc tym, których na to stać? Jakby dopłaty do czynszów dostali też ci ze średnimi zarobkami to też znaleźliby się przeciwnicy. Polakowi nie dogodzisz.

Dodaj komentarz