Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej od wiosny pracowało nad projektem nowego Kodeksu Pracy. Wiele propozycji wyciekało do mediów i budziło sprzeczne emocje. Okazuje się jednak, że całkowitej rewizji nie będzie, lecz szykuje się szereg poprawek dotyczących urlopów, elastyczności zatrudnienia oraz ograniczenia umów cywilnoprawnych. Poniżej przedstawiamy najważniejsze zmiany, które mogą wpłynąć na codzienność tysięcy pracowników.
- Wyrównanie długości urlopu
- Termin wykorzystania niewykorzystanego urlopu
- Zmiany w urlopach na żądanie
- Ograniczenie umów cywilnoprawnych
Wyrównanie długości urlopu
Najważniejszą proponowaną zmianą, która spotyka się z uznaniem, jest wyrównanie długości urlopu niezależnie od stażu pracy. Dotychczas 26 dni płatnego odpoczynku rocznie przysługiwało wyłącznie osobom, które mogły wykazać się minimum 10-letnim stażem pracy. Do stażu zalicza się nie tylko faktyczne zatrudnienie, lecz również ukończenie:
- zasadniczej lub równorzędnej szkoły zawodowej – nie więcej niż 3 lata,
- średniej szkoły zawodowej – nie więcej niż 5 lat,
- średniej szkoły zawodowej dla absolwentów zasadniczych szkół zawodowych – 5 lat,
- średniej szkoły ogólnokształcącej – 4 lata,
- szkoły policealnej – 6 lat,
- szkoły wyższej – 8 lat.
Mimo iż do stażu wlicza się czas nauki, wielu pracowników startujących na rynku musi długo czekać na pełen wymiar urlopu — nierzadko minimum 2 lata. W tym okresie przysługuje im jedynie 20 dni wolnego rocznie. Główną przyczyną są okresy zatrudnienia na umowach zlecenia, które nie są zaliczane do stażu. Nowy Kodeks Pracy zakłada, że niezależnie od stażu każdy pracownik otrzyma 26 dni urlopu. Takie rozwiązanie ma wyrównać szanse młodych osób rozpoczynających karierę zawodową, które dotychczas z uwagi na brak wymaganego stażu mogły korzystać tylko z krótszego wymiaru odpoczynku rocznego.
Termin wykorzystania niewykorzystanego urlopu
Drugą proponowaną zmianą w Kodeksie Pracy jest wprowadzenie nakazu wykorzystania przysługującego urlopu w danym roku kalendarzowym. Ma to zapobiec akumulowaniu dni wolnych przez kilka lat w celu wydłużenia sobie przerw od pracy. Dotychczas pracownicy mogli nazbierać niewykorzystane dni urlopowe i korzystać z nich w dowolnym momencie.
Według nowych przepisów pracownik będzie miał czas tylko do końca pierwszego kwartału roku następnego, by wykorzystać urlop zaległy z poprzedniego roku. W przeciwnym wypadku przepadnie on bezpowrotnie. Taki zapis oznacza, że urlop z roku 2024 trzeba będzie wykorzystać najpóźniej do 31 marca 2025 roku. Po tym terminie niewykorzystane dni ulegną bezpowrotnemu przepadnięciu, bez możliwości przeniesienia ich na kolejny rok.
Co istotne, proponowane przepisy zakładają, że urlop przepadnie nawet wtedy, gdy pracownik wielokrotnie wnioskuje o urlop, lecz otrzymuje odmowę od pracodawcy — o ile pracodawca ma uzasadnione okoliczności do odrzucenia wniosku. W takiej sytuacji pracownik ma zyskać możliwość ubiegania się o odszkodowanie finansowe. Przepisy mają chronić pracownika przed utratą prawa do odpoczynku w sytuacji, gdy to pracodawca uniemożliwia mu skorzystanie z urlopu w terminie.
Zmiany w urlopach na żądanie
Zmiany mają dotknąć również urlopów na żądanie. Dalej w roku pracownikowi przysługiwać będą 4 dni takiego urlopu. Jednak pracownik będzie musiał zgłosić chęć wzięcia wolnego minimum na 24 godziny wcześniej. Dotychczas obowiązujące przepisy nie precyzowały jednoznacznie terminu zgłoszenia — w praktyce urlop na żądanie można było wykorzystać nawet w trybie natychmiastowym. Co więcej, resort proponuje, aby takie urlopy były bezpłatne. Oznaczałoby to, że pracownik za dni wolne na żądanie nie otrzymywałby wynagrodzenia, co stanowi radykalną zmianę w stosunku do obecnego stanu prawnego. Taki zapis budzi najwięcej kontrowersji, ponieważ może prowadzić do rezygnacji z elastycznego korzystania z prawa do odpoczynku przez osoby o niższych dochodach. Pracownicy o stabilnej sytuacji finansowej mogą sobie pozwolić na bezpłatny dzień wolny, natomiast dla wielu rodzin utrata jednodniowego wynagrodzenia może stanowić poważne obciążenie budżetu domowego.
Ograniczenie umów cywilnoprawnych
Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej proponuje również, aby zmiany nastąpiły w zakresie umów. Mają być ograniczone umowy cywilnoprawne — większy nacisk ma być położony na umowy o pracę. Jednak te mają gwarantować większą elastyczność. Przykładowo ma być możliwość podjęcia pracy doraźnie. Zapisuje się pracownika na listę chętnych. Jeśli pracodawca potrzebuje pracownika, może zgłosić chęć zawarcia umowy — nawet czasowej. Taki mechanizm ma z jednej strony chronić pracowników przed nieuprawnionym zatrudnianiem na umowy zlecenia czy o dzieło w sytuacjach, gdy faktycznie wykonywana praca powinna odbywać się na podstawie umowy o pracę. Z drugiej strony — wprowadzenie elastycznych form zatrudnienia na bazie umowy o pracę ma pozwolić pracodawcom na dostosowanie zatrudnienia do zmiennych potrzeb bez konieczności sięgania po umowy cywilnoprawne. W praktyce oznacza to pojawienie się nowych rodzajów umów o pracę o charakterze doraźnym, które będą mogły być zawierane na krótkie okresy w zależności od bieżącego zapotrzebowania. Rozwiązanie to ma szczególne znaczenie w branżach sezonowych, handlu i usługach, gdzie dotychczas masowo stosowano umowy zlecenia mimo wykonywania typowych obowiązków pracowniczych.







