Wymóg ustanowienia przedstawicieli prawnych przez firmy internetowe w Unii Europejskiej
Ministrowie odpowiedzialni za kwestie sprawiedliwości w Unii Europejskiej opowiedzieli się za zobowiązaniem firm internetowych, aby ustanawiały swoich przedstawicieli prawnych. Zadaniem owych przedstawicieli ma być ułatwianie dostępu do elektronicznego materiału dowodowego.
Działanie to ma się przyczynić do skuteczniejszej walki z przestępczością panoszącą się w internecie. Już w kwietniu zeszłego roku Komisja wysunęła propozycję nowych przepisów, ułatwiających policji i organom sądowym śledzenie potencjalnych przestępstw w sieci.
W grudniu przez Radę UE zostało przyjęte rozporządzenie o europejskich nakazach wydania zabezpieczenia elektronicznego materiału dowodowego w sprawach karnych. Teraz zawarto porozumienie co do dyrektywy z przepisami o wyznaczaniu przedstawicieli prawnych przez usługodawców. Będą oni odbierali i odpowiadali na wyżej wspomniane nakazy.
Według Rady UE niezbędne było utworzenie takiej funkcji, ponieważ prawo unijne nie nakłada na usługodawców spoza Unii Europejskiej obowiązku fizycznej obecności w Unii podczas świadczenia usług na jej terytorium. Wprowadzony teraz wymóg powołania przedstawicieli prawnych dotyczy jednak nie tylko firm unijnych, ale również tych, które swoją siedzibę mają poza terytorium Unii.
Powołany przez usługodawcę przedstawiciel powinien znajdować się w jednym z państw członkowskich Unii, w których prowadzona jest działalność usługodawcy. Powinien także dysponować wystarczającymi uprawnieniami i zasobami, by móc bez przeszkód wypełniać spoczywające na nim zadania. Te zmiany pozwolą na uzyskanie szybszego i skuteczniejszego dostępu do materiału dowodowego.
Konsekwencje dla dostawców usług spoza Unii Europejskiej
Firmy oferujące usługi na terenie Unii Europejskiej, lecz zarejestrowane poza jej obszarem, muszą teraz wypełnić dodatkowe wymogi formalne. Brak wyznaczonego przedstawiciela może prowadzić do ograniczeń w prowadzeniu działalności na rynku unijnym oraz utrudnień w kontaktach z organami ścigania państw członkowskich.
Prokuratura postawiła zarzuty za oszukańcze umowy na usługi telekomunikacyjne i dostawy prądu
Prokuratura Okręgowa w Płocku postawiła zarzuty szefom spółek, które dopuszczały się zawierania oszukańczych umów na świadczenie usług telekomunikacyjnych, telemedycznych oraz dostawy prądu. Przestępcy działali w latach 2014-2016 na terenie całej Polski, podszywając się pod znanych operatorów energetycznych i telekomunikacyjnych. Nakłaniali swoje ofiary do zmiany dostawców i podpisywania nowych umów.
Ofiarą tego procederu padło około 10 tys. osób, przede wszystkim w podeszłym wieku, ponieważ naciągacze wykorzystywali dla swojej korzyści niewiedzę i nieumiejętność czytania umów oraz niewielki druk. Mechanizm oszustwa opierał się na celowym wprowadzeniu w błąd co do rzeczywistego podmiotu świadczącego usługę — oszuści posługiwali się nazwami brzmiącymi podobnie do renomowanych firm, co uśpiało czujność klientów.
Gdy oszukane osoby orientowały się, że coś jest nie w porządku, i usiłowały wycofać się z zawartych umów, oszuści żądali od nich wysokich kar. W praktyce klienci dostawali faktury za usługi, których nigdy nie zamawiali, a próby rezygnacji wiązały się z dodatkową presją finansową ze strony spółek.
Aresztowani pełniący w oszukańczych spółkach funkcje kierownicze, usłyszeli zarzuty oszustwa i usiłowania popełnienia oszustwa co do mienia znacznej wartości. Za takie przestępstwo grozi kara do 15 lat pozbawienia wolności.
Prokuratura jednocześnie wystąpiła także do sądów w interesie pokrzywdzonych — kierowane przez nią wnioski mają pozwolić w stwierdzeniu nieważności zawartych z oszustami umów. Dzięki takim działaniom klienci mogą uzyskać pomoc prawną bez konieczności osobistego występowania na drogę sądową.
Mechanizm działania przestępców i trudności w identyfikacji
Przestępcy stosowali taktykę wizyt terenowych, w trakcie których podsuwali do podpisu wielostronicowe umowy zapisane drobnym drukiem. Część ofiar podpisywała dokumenty nieświadomie, co pozwalało oszustom wystawiać faktury za rzekomo wykonane usługi. Spółki działały pod zmieniającymi się nazwami, co utrudniało organom ścigania szybkie zamknięcie całego procederu.







