niedziela, 15 grudnia 2019
HotMoney

E-dowody do poprawki, Nord Stream 2… – przegląd 8 sierpień 2019

wybrzeże Bałtyku

Polskie e-dowody czekają zmiany z powodu nowych unijnych praw. Tymczasem spółka Nord Stream 2 narażona jest na duże straty z powodu stanowiska duńskich władz.

E-dowody do poprawki

Nowe e-dowody są obecne w obiegu zaledwie od marca, a już będą musiały przejść zmiany. Powodem są unijne regulacje, które weszły w życie z początkiem sierpnia. Rozporządzenie PE i Rady 2019/1157 wprowadza nowe standardy określające wymagany wygląd blankietu dowodu osobistego.

Na dowodzie będzie musiał znajdować się między innymi dwuliterowy kod państwa członkowskiego, które wydaje dowód, umieszczony na tle unijnych symboli. Natomiast w warstwie elektronicznej dowodu będą się musiały znaleźć w formatach cyfrowych dwa odciski palców posiadacza. Danych tych nie posiadają polskie e-dowody, a dogranie ich do obecnego blankietu nie jest możliwe przy tak skonstruowanej warstwie elektronicznej.

Spółka Nord Stream 2 poniesie straty?

Wiele wskazuje na to, że należąca do Gazpromu spółka Nord Stream 2, która zajmuje się budową bałtyckiego gazociągu noszącego tę samą nazwę, będzie zmuszona opóźnić realizację inwestycji, a jej koszty wzrosną o setki milionów euro. Winnym takiego stanu rzeczy są władze Danii, które, mimo że gazociąg jest już gotowy w 70%, nadal nie wydały oficjalnego potwierdzenia, że jego przeprowadzenie przez morską wyłączną strefę ekonomiczną Danii będzie bezpieczne dla środowiska naturalnego.

Duńska Agencja Energetyki zażądała od spółki przedstawienia dokumentacji, potwierdzającej, że planowane poprowadzenie gazociągu trasą omijającą od południowego wschodu wyspę Bornholm nie wywoła szkód ekologicznych. Nord Stream 2 żądane dokumenty dostarczył, stojąc przy tym na stanowisku, że żądania DEA to świadoma próba opóźnienia realizacji projektu.

W liście skierowanym do Energiklagenaevnet, duńskiej rady rozpatrywania skarg dotyczących dostaw energii, spółka domaga się anulowania wymogu oceny środowiskowej, który naraża ją na opóźnienia w pracy sięgające nawet 8 miesięcy i wzrost kosztów inwestycji o 560 mln euro.

Opóźnienia lotów w British Airways

Ponad 117 lotów zostało odwołanych, a 300 opóźnionych przez brytyjską firmę lotniczą British Airways, przez co została zakłócona podróż dziesiątek tysięcy pasażerów. Powodem zamieszania była awaria systemu internetowego, która uniemożliwiła odprawę przez internet. Wywołała ona poważne zakłócenia na najważniejszych portach lotniczych, takich jak londyńskie Heathrow.

British Airways wydało oświadczenie, w którym przeprosiło za wszelkie niedogodności, które spotkały podróżnych, i zapewniło, że dotknięte opóźnieniami osoby mogą swój lot przełożyć na następny dzień. Ocenia się, że w sytuacji, gdyby wszyscy poszkodowani pasażerowie zgłosili się po przysługujące im według unijnych przepisów odszkodowanie, firma lotnicza musiałaby wypłacić w sumie nawet 8 mln funtów.

Co ciekawe, nie jest to pierwszy raz, gdy poważna awaria informatyczna w British Airways jest przyczyną poważnych niedogodności dla podróżnych – w 2017 roku z podobnego powodu musiano odwołać blisko 700 połączeń i wypłacić poszkodowanym niemal 80 mln funtów. Firma będzie też prawdopodobnie musiała ponieść finansową karę za ubiegłoroczny atak hakerski na swoje serwery, w wyniku którego wyciekły dane osobowe ponad 500 tys. pasażerów.

Dodaj Twój komentarz