Nowe wymogi unijne wymuszają modyfikację polskich e-dowodów
Polskie e-dowody osobiste funkcjonują w obiegu od marca 2019 roku, jednak już teraz wymagają dostosowania do wymogów unijnych. Rozporządzenie PE i Rady 2019/1157, które weszło w życie na początku sierpnia, ustanawia nowe standardy dotyczące zarówno samego blankietu jak i warstwy elektronicznej dokumentu tożsamości.
Zgodnie z nowymi przepisami, dokument musi zawierać dwuliterowy kod kraju umieszczony na tle symboli UE. W warstwie elektronicznej natomiast konieczne jest zapisanie w formacie cyfrowym dwóch odcisków palców posiadacza dokumentu. Obecne polskie e-dowody nie spełniają tych wymagań, a przy zastosowanej konstrukcji technicznej warstwy elektronicznej retrospektywne dodanie tych danych nie jest wykonalne.
Duńskie procedury środowiskowe mogą opóźnić ukończenie Nord Stream 2
Spółka Nord Stream 2 należąca do Gazpromu prawdopodobnie będzie zmuszona przesunąć w czasie ukończenie bałtyckiego gazociągu. Estymowane opóźnienie sięga kilku miesięcy, a koszty inwestycji mogą wzrosnąć o setki milionów euro. Za taki obrót spraw odpowiadają władze Danii, które pomimo zaawansowania budowy na poziomie 70% nie wydały jeszcze ostatecznego zatwierdzenia ekologicznego dla trasy gazociągu przechodzącej przez ich wyłączną strefę ekonomiczną na Morzu Bałtyckim.
Duńska Agencja Energetyki (DEA) zażądała od spółki złożenia dokumentacji środowiskowej dla wariantu trasy omijającej Bornholm od strony południowo-wschodniej. Nord Stream 2 dostarczył wymagane opracowania, jednak jednocześnie wyraził stanowczy protest wobec tej decyzji, określając wymogi DEA jako celowe działanie mające na celu blokowanie realizacji projektu.
W oficjalnym piśmie skierowanym do Energiklagenaevnet – duńskiej instytucji rozpatrującej skargi w sprawach energetycznych – spółka wnosi o uchylenie wymogu oceny oddziaływania na środowisko. Według kalkulacji przedłożonych przez Nord Stream 2, konieczność przeprowadzenia procedury środowiskowej może skutkować opóźnieniem sięgającym 8 miesięcy oraz dodatkowymi wydatkami rzędu 560 milionów euro.
Awaria systemów informatycznych sparaliżowała operacje British Airways
Przewoźnik British Airways odwołał 117 połączeń oraz opóźnił kolejne 300 lotów, co dotknęło dziesiątki tysięcy pasażerów. Przyczyną zakłóceń była awaria infrastruktury IT, która uniemożliwiła przeprowadzenie odprawy online. Największe problemy wystąpiły na kluczowych portach lotniczych obsługiwanych przez firmę, w tym na londyńskim Heathrow.
W oficjalnym komunikacie British Airways przeprosiło za niedogodności związane z awarią i poinformowało, że podróżni dotknięci odwołaniami mogą przebukować swoją rezerwację na następny dzień bez dodatkowych opłat. Wstępne szacunki wskazują, że w przypadku gdyby wszyscy uprawnieni pasażerowie zdecydowali się dochodzić przysługujących im według prawa unijnego odszkodowań, przewoźnik musiałby wypłacić łącznie około 8 milionów funtów.
Nie jest to pierwszy przypadek, gdy poważna usterka systemów informatycznych British Airways powoduje istotne utrudnienia dla pasażerów. W 2017 roku w wyniku podobnego zdarzenia linie lotnicze musiały anulować blisko 700 połączeń, a wypłacone odszkodowania przekroczyły 80 milionów funtów. Spółka prawdopodobnie będzie również zobowiązana do uiszczenia kary finansowej za ubiegłoroczny atak hakerski na swoje serwery, podczas którego doszło do wycieku danych osobowych ponad pół miliona klientów.







