Handlowa wojna USA i Chin wkroczyła w nową fazę. Co to oznacza dla amerykańskiej i chińskiej gospodarki? Kto tu będzie górą?
- Przyczyny amerykańskich ceł na import z Chin
- Harmonogram wprowadzania taryf celnych
- Kategorie produktów objętych nowymi cłami
Przyczyny amerykańskich ceł na import z Chin
Cła, jakie Stany Zjednoczone nakładają na Chiny, mają charakter restrykcyjny. Stanowią odpowiedź na nieuczciwe praktyki handlowe, które — według rządu w Waszyngtonie — systematycznie stosują chińscy partnerzy. Najpoważniejszym zarzutem jest naruszenie praw własności intelektualnej, w tym wymuszanie transferu technologii na spółki amerykańskie w zamian za dostęp do rynku.
Mechanizm działa dwutorowo. Firmy amerykańskie zgadzają się na współpracę z chińskimi podmiotami, podpisują umowy patentowe lub licencyjne, a następnie Chiny kontynuują produkcję po wygaśnięciu zobowiązań płatniczych, mimo braku formalnego prawa do technologii. W niektórych przypadkach dostawcy chińscy wytwarzają komponenty i całe urządzenia bez żadnego tytułu prawnego, korzystając wyłącznie z wiedzy przekazanej przez amerykańskich partnerów.
Dodatkowo problem pogłębia gigantyczna nierównowaga handlowa. W 2017 roku USA wyeksportowały do Chin towary o wartości około 130 miliardów dolarów, jednocześnie importując za 505 miliardów. Wynikający z tego deficyt przekroczył 376 miliardów dolarów — najwyższy w historii dwustronnych stosunków gospodarczych. Czerwcowa zapowiedź objęcia produktów o wartości 50 miliardów dolarów taryfą w wysokości 25% była pierwszym krokiem w próbie wyrównania bilansu.
Harmonogram wprowadzania taryf celnych
Kwestia ceł przeszła od zapowiedzi do implementacji. Administracja Trumpa ogłosiła właśnie nałożenie dodatkowych taryf na niemal 6000 kategorii produktowych importowanych z Państwa Środka. Ich łączna wartość w skali roku sięga 200 miliardów dolarów — to poziom czterokrotnie wyższy niż w pierwotnych deklaracjach.
Wysokość obciążeń będzie się zmieniać w czasie, co stanowi element strategii negocjacyjnej. Od 24 września 2018 roku stawka wyniesie 10%, natomiast od 1 stycznia 2019 roku wzrośnie do poziomu 25%. Taki stopniowy wzrost ma na celu zmobilizowanie producentów do relokacji zakładów poza terytorium Chin, zanim wyższe taryfy wejdą w pełni w życie. Firmy, które zdążą przestawić łańcuch dostaw przed Nowym Rokiem, unikną najdotkliwszych konsekwencji finansowych.
Istotnym elementem strategii jest również warunek eskalacji: jeśli Pekin zdecyduje się na działania odwetowe wymierzone w amerykański przemysł lub sektor rolniczy, Waszyngton gotów jest objąć restrykcjami kolejne 267 miliardów dolarów importu. Oznaczałoby to, że praktycznie cały chiński eksport do USA znalazłby się pod presją taryf celnych.
Potencjalne skutki dla wymiany handlowej
Czas między wrześniowym wprowadzeniem taryf a ich podwyższeniem w styczniu daje przedsiębiorstwom niewiele ponad trzy miesiące na dostosowanie. W tym okresie spodziewane jest zarówno przyspieszenie importu przez firmy chcące uniknąć wyższych stawek, jak i transfery produkcji do Wietnamu, Bangladeszu czy Meksyku — krajów, które mogą skorzystać na zmianach w globalnym łańcuchu wartości. Część firm rozważa również stworzenie alternatywnych linii produkcyjnych w Europie Wschodniej lub na Bliskim Wschodzie.
Kategorie produktów objętych nowymi cłami
Lista objęta restrykcjami obejmuje ogromną różnorodność towarów, co odzwierciedla skalę chińskiego eksportu do USA. Znalazły się na niej:
- urządzenia bezprzewodowe i elektronika konsumencka
- komponenty komputerowe (procesory, moduły RAM, dyski twarde)
- rowery i części rowerowe
- podzespoły motoryzacyjne
- sprzęt AGD, w tym odkurzacze, oświetlenie, elementy telewizorów i monitorów
- wyroby metalowe i drewniane meble
- tkaniny oraz artykuły odzieżowe
- produkty spożywcze i napoje
Pierwotna propozycja z lipca obejmowała 6031 pozycji produktowych. Po konsultacjach branżowych ostateczna liczba wyniosła 5745. Z wykazu usunięto między innymi:
- smartwatche Apple
- słuchawki AirPods
- meble dziecięce (łóżeczka, stoliki)
- foteliki samochodowe
- kaski rowerowe
Decyzja o wyłączeniu tych kategorii wynikała z presji producentów oraz obaw o bezpieczeństwo konsumentów — wprowadzenie ceł na kaski czy foteliki mogłoby ograniczyć ich dostępność, zwiększając zagrożenie dla zdrowia publicznego.
Wpływ na branże i konsumentów
Szczególnie dotknięte będą sektory elektroniki użytkowej, meblarstwa oraz motoryzacji. Wzrost cen komponentów przekłada się bezpośrednio na ostateczną cenę detaliczną produktów oferowanych amerykańskim konsumentom. Analitycy przewidują, że część producentów przerzuci koszty taryf na nabywców, co może spowolnić wzrost konsumpcji w drugiej połowie roku.
Jednocześnie amerykańskie firmy prowadzące montownie w Chinach stają przed wyborem: podwyższyć ceny i stracić konkurencyjność, zainwestować w przeniesienie produkcji lub podjąć próbę renegocjacji umów z dostawcami chińskimi w celu obniżenia cen zakupu. Przedsiębiorstwa działające w branży elektronicznej rozważają również wprowadzenie modeli hybrydowych — montaż finalny w USA przy wykorzystaniu podzespołów częściowo dostarczanych z państw trzecich.
Reakcja rynku finansowego i perspektywy długoterminowe
Rynki kapitałowe zareagowały na wprowadzenie ceł nerwowo — indeksy giełdowe zarówno w USA, jak i w Chinach odnotowały spadki w dniu ogłoszenia. Inwestorzy obawiają się destabilizacji gospodarki globalnej, której symptomy mogą przybrać na sile w ciągu najbliższych kwartałów. Prognozy długoterminowe sugerują, że konflikt celny może wpłynąć na tempo wzrostu PKB zarówno USA, jak i Chin, ograniczając dynamikę inwestycji międzynarodowych i osłabiając łańcuchy dostaw budowane przez dziesięciolecia.







