sobota, 15 Grudzień 2018
HotMoney

Sytuacja w polskiej służbie zdrowia: protesty, długi szpitali, gdzie jest najgorzej?

lekarz z długopisem

Nie od dziś wiadomo, że polska służba zdrowia nie ma się najlepiej i że sama potrzebuje, by ją uzdrowić. Co konkretnie jej dolega? I jakie środki można przedsięwziąć, by poprawić sytuację?

Dlaczego lekarze i pielęgniarki protestują?

To, że pracownicy służby zdrowia protestują, nie jest niczym nowym. Ledwo uspokajają się jedne protesty, zaraz wybuchają inne. A ich powodem są oczywiście pieniądze. Konkretniej – płace nierównomierne do kwalifikacji i trudu, jakich wymaga praca w służbie zdrowia.

Wymagające studia, liczne kursy i szkolenia, praca wyczerpująca fizycznie i psychicznie, pod dużą presją i obarczona ogromną odpowiedzialnością – z tym wszystkim lekarze i inni pracownicy ochrony zdrowia muszą się zmagać. Tymczasem często okazuje się, że pensja nie jest warta tego zachodu. Nic dziwnego, że taka sytuacja wywołuje sprzeciw.

W służbie zdrowia występują ogromne dysproporcje płacowe i sytuacja nie będzie optymalna, dopóki nie zostaną one uregulowane.

Jakie długi mają szpitale?

Pieniędzy brakuje nie tylko dla pracowników, ale nawet na wyposażenie placówek medycznych. W pierwszym półroczu 2018 roku długi publicznych szpitali i instytutów badawczych sięgnęły kwoty 12,7 mld złotych, w tym 1,6 mld zobowiązań wymagalnych, czyli takich, których terminy płatności już minęły, a nie zostały umorzone bądź przedawnione.

Co może być interesujące, to wcale nie tak, że wszystkie szpitale mają finansowe problemy. Nawet nie większość. 73% szpitali w ogóle nie ma zobowiązań wymagalnych, a aż 80% takich zobowiązań jest generowanych przez 4% szpitali, czyli mniej więcej 50 placówek.

To zdaniem wiceministra zdrowia, Sławomira Gadomskiego, może świadczyć o tym, że za problemy służby zdrowia nie powinno się obarczać winą jedynie problemów systemowych. Trudno się nie zgodzić – te dane wyraźnie pokazują, że dla sytuacji finansowej szpitala wciąż kluczowa jest jakość zarządzania.

Najgorzej sytuacja wygląda w Regionalnym Szpitalu Specjalistycznym im. dr W. Biegańskiego w Grudziądzu – właśnie to jest najbardziej zadłużona placówka w Polsce. W ciągu zaledwie 5 lat jej zadłużenie wzrosło z 203 mln zł do 420 mln zł. Jak odkryła Najwyższa Izba Kontroli, niemal 70% nieruchomości jest obciążonych hipoteką.

NIK ocenił też działania władz miasta, będących formalnie właścicielem szpitala, jako nieskuteczne i niewystarczające. Od 2006 roku miastem rządzi PO, która teraz oskarżana jest przez lokalną opozycję o to, że przez zadłużenie szpitala znacząco pogorszyła finansowe perspektywy całego Grudziądza.

Obecnie sytuacja stała się tak niecodzienna, że załodze szpitala pensje wypłaca firma finansowa, w której placówka jest zadłużona.

Jak poprawić sytuację?

Oczywiście taki stan nie może się utrzymywać, toteż konieczne jest podjęcie jakichś kroków, które poprawią stan polskiej służby zdrowia. Jednym z nich ma być zmiana przepisów prawnych. Nowe przepisy mają wzmocnić nadzór tworzących szpitale podmiotów nad ich działalnością. Istotna będzie też weryfikacja wyceny procedur medycznych.

Poprawę sytuacji finansowej ma przynieść też ustawa 6% PKB, zgodnie z którą wydatki na ochronę zdrowia mają stopniowo rosnąć do osiągnięcia pułapu 6% PKB w roku 2024.

1 komentarz

  1. warszawiak 2018-12-07, godz. 14:34

    Wbrew pozorom trudna sytuacja jest teraz w warszawskich szpitalach. Okazało się, że są zadłużone na grube miliony, a niektóre z nich brały pożyczki w parabankach na spłatę długów…

Dodaj komentarz