Chociaż największy szczyt wyjazdów do Wielkiej Brytanii już minął, Polacy wciąż poszukują zatrudnienia za granicą. Często pomagają im rodziny lub znajomi mieszkający od lat w UK. Część emigrantów rzuca się jednak na głęboką wodę, wyjeżdżając bez wsparcia bliskich. Jak szukać ofert na Wyspach, jakie kompetencje cenią brytyjscy pracodawcy i w jakich sektorach najczęściej znajdują się nasi rodacy?
- Poszukiwania jeszcze przed wyjazdem
- Agencje pośredniczące w zatrudnieniu
- Formalności: język, numer ubezpieczenia
- Sektory, w których dominują Polacy
Poszukiwania jeszcze przed wyjazdem
Najlepiej rozpocząć poszukiwania jeszcze w Polsce, wykorzystując portale z ogłoszeniami. Krajowe serwisy często publikują oferty zagraniczne, w tym z Wielkiej Brytanii. Jeśli tam nie znajdziesz odpowiedniego stanowiska, skieruj uwagę na brytyjskie platformy: gumtree.com, totaljobs.com, monster.co.uk, reed.co.uk czy emito.net. Anonsów szukaj również w gazetach online — „The Guardian”, „The Independent”, „The Times”, „The Daily Telegraph” czy „Scotsman” regularnie publikują aktualne oferty.
Zanim wyślesz pierwszą aplikację, przygotuj CV w języku angielskim. Nie wystarczy tu dosłowne tłumaczenie polskiej wersji — format brytyjski różni się szczegółami, a poziom języka musi być nienaganny. Warto poprosić o pomoc osobę biegle mówiącą po angielsku lub zawodowego tłumacza. Zadbaj też o przejrzysty układ graficzny — czytelne, estetyczne CV zwiększa szansę na oddzwonienie ze strony rekrutera.
Agencje pośredniczące w zatrudnieniu
Alternatywą dla samodzielnego browsowania ogłoszeń jest skorzystanie z agencji zatrudnienia działających zarówno w Polsce, jak i w Wielkiej Brytanii. Polskie biura muszą posiadać certyfikaty uprawniające do prowadzenia działalności — tylko z takimi warto współpracować. Pobierają one opłaty związane z kosztami dojazdu i powrotu, badaniami lekarskimi oraz tłumaczeniem dokumentów. Na Wyspach agencje odgrywają istotną rolę w dopasowywaniu kandydatów do ofert i faktycznie przyspieszają proces znalezienia zatrudnienia.
Formalności: język, numer ubezpieczenia
Znajomość angielskiego na poziomie komunikatywnym jest właściwie niezbędna — chociażby do przeprowadzenia rozmowy kwalifikacyjnej i codziennej pracy. Osoby rzucające się na głęboką wodę zazwyczaj szybko poszerzają zasób słownictwa w kontakcie z native speakerami i obsługą klientów.
Aby legalnie pracować w UK, trzeba wyrobić numer ubezpieczenia społecznego NIN (National Insurance Number). Służy on do rejestracji w systemie ubezpieczeń i podatkowym, dzięki czemu nabywa się prawa do przyszłej emerytury i zasiłków. Procedura jest dość prosta, ale wymaga wcześniejszego kontaktu z odpowiednim urzędem. Osoby planujące powrót do kraju i chcące kredyt mieszkaniowy w Polsce powinny gromadzić dokumentację potwierdzającą zarobki z UK, ponieważ banki coraz częściej weryfikują zdolność kredytową również na podstawie zagranicznych dochodów.
Sektory, w których dominują Polacy
Wielu Polaków znajduje zatrudnienie w branży usługowej — restauracjach, hotelach, sklepach czy firmach sprzątających. Nie brakuje też stanowisk produkcyjnych w fabrykach czy zakładach przetwórczych. Rodzaj pracy zależy nie tylko od wykształcenia, ale i płynności językowej.
Pomocne okazują się specjalistyczne kursy zawodowe — budowlane, IT, spawalnicze, uprawnienia na wózki widłowe, suwnice czy inne maszyny. Takie kwalifikacje znacząco podnoszą wartość na rynku pracy i pozwalają szybciej znaleźć lepiej płatne stanowisko. Warto również sprawdzić, które z polskich certyfikatów są uznawane w Wielkiej Brytanii, by nie musieć powtarzać szkoleń od początku. Osoby wracające do Polski mogą dodatkowo porównać swoje brytyjskie doświadczenie z ofertami na lokalnym rynku, sprawdzając najlepiej płatną pracę w Polsce, aby ocenić realne perspektywy zawodowe po emigracji.








Ciekaw jestem, jak będzie wyglądała sprawa wyjazdu do pracy w WB po Brexicie, o ile w ogóle do niego dojdzie… Bez pracowników z zagranicy może im być trudno, z drugiej strony podobno duże angielskie miasta już nie potrafią „wchłonąć” kolejnych imigrantów.
Dużo może się zmienić po Brexicie. Ale póki co do tego „rozwodu” nie dochodzi. Premier May chyba celowo gra na czas.