Brytyjska sieć handlowa kontynuuje redukcję obecności w Polsce. Po 18 placówkach zamkniętych na początku roku i trzech w maju, firma ogłasza likwidację kolejnych trzynastu lokalizacji. Jakie jednostki znikną z mapy handlowej kraju? Jakie czynniki stoją za tą decyzją?
Wycofywanie się z polskiego rynku
Tesco to brytyjska sieć super- i hipermarketów. Firmę założył kupiec żydowskiego pochodzenia, który był synem polskiego emigranta. Początkowo trudnił się on handlem żywnością na targach, następnie sprzedawał nadwyżki wojskowe. Pierwszy sklep pod szyldem Tesco powstał w 1929 roku, lokal samoobsługowy w roku 1948, a w 1956 – pierwszy supermarket.
Początkowo sieć zajmowała się sprzedażą żywności, z czasem jednak rozszerzyła swoją ofertę również na odzież, sprzęt elektroniczny, a nawet samochody. W wielu miejscach można kupić również benzynę. W latach 90. XX wieku po dobrej passie na rynku angielskim nastąpiła ekspansja przedsiębiorstwa do krajów Europy Środkowej i Wschodniej, Azji Wschodniej, ale i do Irlandii.
Swoje sklepy Tesco miało więc nie tylko w Wielkiej Brytanii, ale również w wielu innych państwach. Wymienić warto oczywiście Polskę, Czechy, Słowację, Węgry, ale i Tajlandię, Koreę Południową, Chiny (Tajwan), Malezję.
Centralizacja zarządzania
Dobra passa czasami się kończy. W 2015 roku agencja ratingowa Moody’s obniżyła rating kredytowy akcji Tesco do poziomu Ba1, czyli jako obligacje obarczone wysokim ryzykiem. Firma zaczęła szukać sposobów na to, by poprawić swoje wyniki finansowe.
Tesco postanowiło więc zmienić organizację pracy w swoich sklepach. W marcu 2015 roku połączyło organizacje w Europie Środkowej. Powstała więc jedna jednostka biznesowa z jednym zespołem zarządzającym. Działa w Czechach, Polsce, na Słowacji i Węgrzech. Tak scentralizowane zarządzanie w regionie ma usprawnić koordynację działań, ale przede wszystkim obniżyć koszty operacyjne.
Walka z konkurencją
Scentralizowanie zarządzania wiązało się w Polsce ze zwolnieniami w biurze głównym firmy. Wypowiedzenia dostali więc pracownicy administracyjni, odpowiadający za zarządzanie, zamówienia, kadry czy logistykę. W Polsce Tesco przegrywa z innymi sieciami discount lubianymi przez Polaków.
Początkowo szukano ratunku również w zwalnianiu osób pracujących w centrach obsługi telefonicznej. Niestety to niewiele dało. Konieczne było zlikwidowanie nierentownych sklepów, które nie przynosiły oczekiwanych przychodów.
- W 2015 roku zniknęły cztery supermarkety sieci
- W 2016 roku siedem placówek
- W 2017 roku – dziewięć lokalizacji
- W tym roku zamknięto już 21 sklepów
W lutym aż osiemnaście – dwa małe hipermarkety i szesnaście supermarketów. Maj przyniósł konieczność zamknięcia kolejnych trzech sklepów, które przynosiły straty:
- Wrocław Paprotna
- Kalisz Wojska Polskiego
- Warszawa Toruńska
Niestety okazuje się, że to nie koniec redukcji. Firma prowadzi dalsze analizy rentowności w kontekście utraty płynności finansowej przedsiębiorstw na polskim rynku.
Lista zamknięć
Mimo że Matt Simister – prezes Tesco na Europę Środkową – zapewnia, że Polska jest dużym i bardzo ważnym dla firmy rynkiem, to zmiany jakie na nim zachodzą, m.in. związane z ograniczeniem handlu w niedzielę, powodują, że muszą przyspieszyć plany upraszczania biznesu. Stąd kolejne likwidacje sklepów.
Hipermarkety standardowe
- Poznań Mrągowska
- Września Kaliska
Hipermarkety kompaktowe
- Knurów Szpitalna
- Sieradz Wojska Polskiego
- Żory Malinowa
- Jelenia Góra Wolności
- Hrubieszów Dworcowa
- Bytom Karpacka
- Gliwice Wielicka
Supermarkety
- Kalisz Legionów
- Chorzów Graniczna
- Piaseczno Kusocińskiego
- Strzelin Mickiewicza
W sumie to 13 sklepów. Jednocześnie firma zapowiada dalsze monitorowanie rentowności pozostałych placówek w kontekście zmian na polskim rynku pracy oraz preferencji konsumentów. Przyszłość pozostałych lokalizacji zależy od wyników sprzedażowych oraz zdolności do adaptacji do nowych warunków rynkowych, w tym ograniczeń dotyczących handlu w dni wolne od pracy.







