sobota, 23 maja 2026
HotMoney

Rekordowe ceny mieszkań w Polsce. Kiedy można liczyć na ich spadek?

Robert Zięba 2018-09-18 Gospodarka, News, Nieruchomości Możliwość komentowania Rekordowe ceny mieszkań w Polsce. Kiedy można liczyć na ich spadek? została wyłączona
budowa domu

Ceny nieruchomości stale idą w górę, wpływ na to ma wiele czynników, między innymi zmiany demograficzne. Największy skok cen mieszkań w tym roku miał miejsce m.in. w Gdańsku i w Warszawie. Co ciekawe, lokale z rynku wtórnego w niektórych miastach są niewiele tańsze niż te, które po raz pierwszy zostają oddane do użytku.

Jak wygląda polski rynek nieruchomości

Według najnowszych danych średni wzrost cen nowych mieszkań w II kwartale tego roku wyniósł 6%. Najsilniej tę tendencję odczuły osoby chcące kupić lokal w Gdańsku, gdzie średnia cena za metr kwadratowy na rynku pierwotnym była aż o 16% wyższa niż rok temu. W Warszawie cena za metr kwadratowy przekroczyła już próg 18 tysięcy złotych, co stanowi rekordowy poziom w historii krajowego rynku.

W Białymstoku, Rzeszowie i Opolu trzeba obecnie zapłacić ponad 5000 zł za metr kwadratowy nowego mieszkania. Najmniej podrożały nieruchomości w Zielonej Górze (1%), Krakowie (2%) oraz Lublinie (3%). Różnice te wynikają nie tylko z lokalnej koniunktury gospodarczej, ale także z dostępności terenów pod zabudowę oraz poziomu zadłużenia deweloperów w poszczególnych regionach.

Warto zauważyć, że rynek wtórny w największych aglomeracjach zaczyna dorównywać cenami nowym inwestycjom. W Warszawie różnica między ceną metra kwadratowego mieszkania z rynku wtórnego a pierwotnego wynosi zaledwie 8–12%, podczas gdy jeszcze trzy lata temu sięgała 25%. To oznacza, że kupujący coraz częściej stają przed dylematem: wybrać nieco tańsze, ale wymagające remontu mieszkanie używane, czy zapłacić niewiele więcej za nowy lokal z deweloperskim wykończeniem.

zobacz także:  Ile kosztuje szczepionka na grypę? Czy warto co roku szczepić się na grypę

Czynniki wpływające na wzrost cen mieszkań

Bez wątpienia bardzo duży wpływ na wartość nieruchomości mają zmiany liczby ludności w dużych miastach. Badania NBP objęły 18 miast, z czego w Warszawie, Rzeszowie i Lublinie stale przybywa mieszkańców, natomiast Katowice, Łódź i Bydgoszcz się wyludniają.

Efekt tego jest taki, że w trzech pierwszych miastach różnice w cenie pomiędzy mieszkaniami z rynku wtórnego i pierwotnego są minimalne — nie przekraczają 10%. Natomiast w miastach o zmniejszającej się liczbie ludności różnica ta jest znacząca i wynosi ponad 20%, co świadczy o słabnącym popycie na nowe inwestycje w tych lokalizacjach.

Kolejnym czynnikiem jest poziom wynagrodzeń w danym regionie. W Warszawie i Trójmieście średnie zarobki wzrosły w ciągu ostatnich dwóch lat o 12–15%, co bezpośrednio przekłada się na zdolność nabywczą potencjalnych kupujących. Z kolei w miastach o stagnacji płac, takich jak Łódź czy Kielce, popyt na nowe mieszkania pozostaje ograniczony, co hamuje wzrost cen.

Nie bez znaczenia pozostaje także inflacja kosztów budowy. Ceny materiałów budowlanych w ostatnim roku wzrosły średnio o 9%, natomiast koszt robocizny — o 11%. Deweloperzy zmuszeni są przenosić te wydatki na nabywców, co automatycznie podnosi wartość transakcyjną mieszkań w nowych inwestycjach.

zobacz także:  Uziemione Boeingi, Baza podatników VAT... - przegląd 12 marzec 2019

Dodatkowo obserwuje się zjawisko spekulacyjnego zakupu nieruchomości w największych miastach. Inwestorzy, obawiając się dalszego wzrostu cen, nabywają mieszkania z myślą o ich późniejszej odsprzedaży lub wynajmie. W efekcie popyt przewyższa rzeczywiste potrzeby mieszkaniowe, co dodatkowo napędza spiralę cenową.

Prognozy dotyczące spadku cen nieruchomości

Okazuje się, że dobra sytuacja na rynku pracy nie idzie w parze z przystępnością cen na rynku nieruchomości. Dopóki będzie trwała dobra sytuacja gospodarcza oraz niskie bezrobocie, nie ma co liczyć na spadek cen mieszkań. Sytuacja ulegnie zmianie dopiero w momencie załamania koniunktury, gdy ludzi nie będzie stać na zaciąganie kredytów, a wzrośnie poziom bezrobocia.

Analitycy rynku przewidują, że zatrzymanie wzrostu cen może nastąpić dopiero w momencie, gdy stopy procentowe wzrosną do poziomu 6–7%. Wtedy zdolność kredytowa gospodarstw domowych ulegnie znacznemu obniżeniu, co zmniejszy popyt na nowe mieszkania. Scenariusz ten jednak nie jest przewidywany w perspektywie najbliższych dwóch lat. Osoby planujące zakup mieszkania na kredyt powinny uwzględnić ryzyko zmiany warunków oprocentowania w średnim horyzoncie czasowym.

Możliwy jest także wariant stopniowego spowolnienia dynamiki wzrostu cen, zamiast gwałtownego załamania. W takim przypadku rynek nieruchomości mógłby wejść w fazę stabilizacji, w której ceny rosną jedynie w tempie zbliżonym do inflacji. To scenariusz, który nie szkodzi ani nabywcom, ani deweloperom, ale wymaga utrzymania równowagi między podażą a popytem.

zobacz także:  Co to jest dumping?

Pewnym czynnikiem korygującym mogą być zmiany w przepisach dotyczących kredytów hipotecznych. Jeśli nadzór finansowy zaostrzy wymogi wobec banków odnośnie weryfikacji zdolności kredytowej, liczba udzielanych kredytów spadnie, co może schłodzić rynek. Takie działania zostały już wprowadzone w kilku krajach europejskich, gdzie skutecznie ograniczyły nadmierny wzrost cen mieszkań.

Warto także zwrócić uwagę na programy wsparcia dla nabywców mieszkań. W zależności od decyzji rządu odnośnie kontynuacji lub zawieszenia takich inicjatyw, popyt może ulec gwałtownej zmianie. Zakończenie dopłat zmniejsza siłę nabywczą gospodarstw domowych, co z czasem prowadzi do normalizacji cen, choć proces ten zwykle trwa kilka lat.

Reasumując, szanse na spadek cen nieruchomości w krótkim okresie pozostają niewielkie. Rynek mieszkaniowy w Polsce jest obecnie napędzany przez kombinację czynników ekonomicznych, demograficznych i spekulacyjnych, które wspólnie działają na rzecz utrzymania wysokiego poziomu cen. Zmiana tej sytuacji wymaga zarówno korekty koniunktury gospodarczej, jak i interwencji regulacyjnej ze strony państwa.