piątek, 17 Sierpień 2018
HotMoney

Poprawność polityczna, czy do końca poprawna? Czy niebezpieczna?

klawiatura zamknięta na kłódkę

Poprawność polityczna – jedni ją z przekonaniem propagują, inni wyszydzają. Jak to z nią jest naprawdę? Czy jest nam potrzebna? I gdzie powinny być jej granice?

Co to jest poprawność polityczna?

Poprawność polityczna to koncepcja, która zakłada unikanie w dyskursie publicznym słów i zwrotów, które przez rozmaite grupy społeczne mogłyby zostać odebrane jako obraźliwe. Chodzi o to, by samemu nakładać sobie ograniczenia w posługiwaniu się pewnymi określeniami i symbolami, a zastępować je bardziej neutralnymi.

Cele, stojące za propagowaniem politycznej poprawności, same w sobie zdają się szlachetne i godne pochwały. W założeniu ma ona być narzędziem zwalczania dyskryminacji i uprzedzeń wobec określonych grup. A zatem ma być działaniem, które sprawi, że poszczególne grupy będą współistniały ze sobą w bardziej przyjaznej, pokojowej atmosferze.

Takie inicjatywy zmierzające do tego, by wszystkim żyło się lepiej, wszyscy chyba powinniśmy pochwalać, prawda? Tak się w każdym razie wydaje. Ale w praktyce sytuacja nie jest taka prosta i nie przedstawia się tak optymistycznie.

Jakie wątpliwości budzi poprawność polityczna?

Nie brakuje głosów, że do tego, by nie obrażać innych, powinny nas skłonić po prostu zasady dobrego wychowania i zwykła ludzka życzliwość. Poprawność polityczna natomiast jest tworem, sztucznym – bo kto ustala, które słowa i symbole są niepoprawne i powinny zostać wyparte z publicznego dyskursu?

Często poprawność polityczna postrzegana jest jako rodzaj cenzury i krępowania wolności wypowiedzi i wyrażania przekonań. Powstaje osobliwa nowomowa. Spora część orędowników politycznej poprawności zdaje się wierzyć, że samo wymuszenie innego nazewnictwa wyeliminuje niektóre problemy i zażegna społeczne animozje.

Jednym z podstawowych problemów związanych z koncepcją politycznej poprawności jest fakt, że tak naprawdę praktycznie wszystko może być obraźliwe. Jak się okazuje coraz częściej, każde słowo, gest czy symbol, użyty nawet bez złych intencji, może urazić jakąś społeczną grupę. A skoro wszystko może być niepoprawne politycznie, doprowadza to do sytuacji, w której polityczna poprawność zamiast uzdrowić publiczny dyskurs, nieraz go wręcz uniemożliwia.

Kiedy poprawność polityczna posuwa się za daleko?

Przypadków, w których poprawność polityczna wymknęła się spod kontroli i przekroczyła granice absurdu, jest na pęczki. Można by poświęcić temu zagadnieniu całą książkę. A zatem tylko kilka przykładów z brzegu, które nie oddają całej skali zjawiska, lecz przybliżają jego charakter.

Na przykład w okresie świątecznym władze jednej z brytyjskich uczelni życzyły swoim studentom białych Świąt. Standardowe anglosaskie życzenia (wszak nawet w znanej piosence bożonarodzeniowej śpiewa się „I’m dreaming of a white Christmas”) w tym wypadku uznane zostały za… rasizm wobec nie-białych studentów.

Samo Boże Narodzenie też zresztą jest już niepoprawne politycznie, bo jego chrześcijański charakter może urażać osoby wyznające inne religie. Dlatego w krajach anglosaskich tradycyjne „Merry Christmas” coraz częściej ustępuje bardziej neutralnemu „Happy Holidays”. Gorliwie do sprawy podeszły władze w Birmingham, które w ogóle przemianowały „Christmas” na „Winterval” (czyli, mniej więcej, „zimowy festiwal”), by uniknąć skojarzeń z religią.

szopka bożonarodzeniowa

Cenzura poprawności politycznej nie omija dzieł kultury. Swego czasu było głośno o planowanym nowym wydaniu „Przygód Hucka Finna”, w którym obraźliwe określenia czarnoskórych miały zostać zastąpione neutralnym słowem „niewolnik” – i to pomimo tego, że wydźwięk powieści jest w gruncie rzeczy antyrasistowski.

W niedawnym wydaniu na Blu-ray filmu „Krytyczna decyzja”, klasycznego akcyjniaka z lat 90-tych o porwanym samolocie, usunięto wszystkie sceny, wskazujące, że porywacze są muzułmanami. Ba, zmieniono nawet w tym celu część dialogów.

Z kolei wydawnictwo Oxford University Press wydało niedawno wytyczne dla autorów książek dla dzieci, by w trosce o młodych czytelników z rodzin muzułmańskich i żydowskich nie zamieszczali w swoich dziełach nawet wzmianek o świniach i produktach z mięsa wieprzowego.

Czy poprawność polityczna stanowi zagrożenie?

Przytoczone wyżej przykłady pokazują, do jak niedorzecznych sytuacji może dochodzić, gdy podchodzi się do poprawności politycznej zbyt gorliwie, ale w sumie to niegroźne przypadki, które budzą u nas raczej uśmiech niż niepokój. Bywa jednak, że sprawy przyjmują znacznie poważniejszy obrót, a przesadna obawa, by nie urazić jakiejś grupy społecznej może się przyczynić do tragedii.

Trudno w innych kategoriach myśleć o sytuacji, jaka miała miejsce w brytyjskim Rotherham, gdzie pakistańskie gangi przez 16 lat wykorzystywały seksualnie nieletnie dziewczyny. Ofiarą tego procederu padło około 1400 dziewcząt, głównie z ubogich środowisk, rozbitych rodzin lub domów dziecka.

Jakim cudem ta zbrodnicza działalność mogła tak długo uchodzić bezkarnie? Powodem było podejście policji, głuchej na apele ofiar. Przedstawiciele prawa mieli przekonanie, że ze względu na przynależność sprawców do mniejszości etnicznej, interwencja zostanie odebrana jako przejaw rasizmu i niekorzystnie wpłynie na stosunki w wielokulturowym społeczeństwie.

Oczywiście te stosunki wcale nie były, jak widać, takie dobre, ale w poprawności politycznej często chodzi o zachowanie pozorów. Stworzenie wrażenia, że wszyscy żyją ze sobą w dobrych relacjach, jak jedna wielka rodzina, podczas gdy za tą fasadą mogą ukrywać się różnorakie problemy.

udostępnij: