czwartek, 18 Październik 2018
HotMoney

Interesy polskich księży, co można znaleźć w sieci na ten temat?

kapłańska koloratka

Lewe interesy i wszelkiego rodzaju przekręty zdarzają się w każdym środowisku – w końcu ludzie są tylko ludźmi i w każdej grupie mogą znaleźć się jakieś czarne owce. Nie ulega jednak wątpliwości, że nadużycia ze strony księży stanowią szczególnie szokujące przypadki (a co za tym idzie – łakomy kąsek dla mediów). To dlatego, że w naszym pojęciu duchowni powinni świecić przykładem i starać się stanowić wzór dla wiernych. Rzeczywistość niestety niekiedy stoi w sprzeczności wobec tych oczekiwań.

Import samochodów

Głośną sprawą swego czasu był import samochodów na dużą skalę przez duchownych, wykorzystujących w tym celu zapisy ustawy z 1989 roku, na mocy której dary przekazywane kościołom i wyznaniowym związkom zwolnione były z podatków i ceł.

Jak się później okazało, co ósma katolicka parafia zajmowała się w tym czasie takim importem. Księża sprowadzali z zagranicy auta, które następnie przekazywane były do autokomisów. Skala tego zjawiska wreszcie stała się dla rządu bodźcem do reakcji. W 1998 roku, prawie dekadę po wprowadzeniu kłopotliwej ustawy, zdecydowano się na poprawki. Od tej pory zwolnienie z opłat celnych nie dotyczy już towarów akcyzowych i samochodów osobowych.

Przekręty podatkowe

Na trop afery podatkowej z udziałem duchownego trafiono niejako przypadkowo, przy okazji badania przez urzędników finansów pewnego biznesmena z Opola. W ramach tego dochodzenia wyszło na jaw, że na prowadzenie swojej działalności pożyczył on 2,5 mln zł od księdza katechety z jednej z opolskich parafii. Oczywiście kiedy zwykły duchowny, prowadzący w szkole lekcje religii, obraca tak niebotycznymi sumami, musi to wzbudzić uwagę i podejrzenia urzędników.

Przyciśnięty do muru ksiądz, by ukryć przed skarbówką, skąd u niego takie dochody, zasłonił się tajemnicą spowiedzi. Wykorzystywanie obowiązujących w Kościele zasad kapłańskiej etyki, by uniknąć zeznać przed urzędem skarbowym? Jak widać, można. Na dłuższą metę jednak taka strategia się nie opłaciła – wykorzystano przepisy prawne, pozwalające odebrać nieuczciwemu podatnikowi 75% jego nielegalnie pozyskanych dochodów.

bazylika w Licheniu

Przekręty budowlane

Kościół dużo buduje – takie są fakty. Stale wznoszone są nowe świątynie. A tam, gdzie budownictwo kwitnie, oczywiście obraca się dużymi kwotami pieniędzy. Z kolei tam, gdzie w grę wchodzą właśnie duże pieniądze, nietrudno o nadużycia. Również w przypadku finansowania budowy, remontów czy konserwacji budynków sakralnych nie zawsze wszystko odbywa się uczciwie i zgodnie z prawem.

Sprawa jest tym bardziej gorsząca, że przecież pieniądze na takie inwestycje często pochodzą w znacznej mierze z datków wiernych. Wbrew ich szczerym chęciom, by przyczynić się do czegoś dobrego, zdarza się, że fundusze te wykorzystywane są niezgodnie z przeznaczeniem.

Głośno było na przykład o nadużyciach w przypadku budowy bazyliki w Licheniu. Koszt tego przedsięwzięcia sięgnął 200 mln zł, uzyskanych między innymi dzięki sprzedaży cegiełek. Pojawiły się jednak poważne podejrzenia, że nie wszystkie datki są wykorzystywane zgodnie z przeznaczeniem. Spora ich część miała zamiast na budowę trafiać do rodziny księdza Eugeniusza Makulskiego, inicjatora sprzedaży cegiełek.

W Skrzydlnej natomiast niewłaściwe gospodarowanie funduszami parafialnymi skłoniło część parafian do złożenia na swojego proboszcza donosu do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego. Ich podejrzliwość i niezadowolenie wzbudził fakt, że mimo zysków, jakie odnotowała parafia dzięki dzierżawie działki pod prywatny kamieniołom, dwa kościoły znajdujące się w jej obrębie, w tym jeden zabytkowy z XVI wieku, znajdują się w opłakanym stanie.

Przy okazji inspekcji budowlanej wyszło też na jaw, że podczas budowy nowszego z kościołów doszło do odstępstw od warunków pozwolenia na budowę, a sam obiekt oddano do użytku bez dopełnienia niezbędnych formalności.

udostępnij: