piątek, 16 Listopad 2018
HotMoney

Droższe rozwody? Są plany zmian w prawie

młotek sędziego

Rozwód nie należy do przyjemnych doświadczeń. Jest trudnym przeżyciem pod względem emocjonalnym, a mnóstwo formalności to dodatkowe utrudnienia. Nie jest łatwo przejść przez ten proces. Teraz, jeśli zmiany planowane przez rząd, dojdą do skutku, wzięcie rozwodu okaże się jeszcze trudniejsze. Również dla naszych kieszeni.

Ile zapłacimy za rozwód

Opłaty sądowe za rozwód będą wyższe. To jedno zostało już postanowione, ale jakie konkretnie sumy będą wchodzić w grę – tego jeszcze nie wiemy. Możemy co najwyżej przypomnieć, jakie propozycje padały pod koniec ubiegłego roku. Ministerstwo Sprawiedliwości pracowało wtedy nad podniesieniem wysokości wielu opłat sądowych, a nawet nad wprowadzeniem opłat za te usługi, które do tej pory były za darmo (na przykład opłaty w wysokości 100 zł za samo wezwanie świadka, doręczenie wyroku czy jego pisemne uzasadnienie).

Najbardziej ekstremalne zmiany miały dotyczyć stałej opłaty przy sprawach rozwodowych. Dotąd w wysokości 600 zł, miała zostać podniesiona aż do 2000 zł. Plany były więc ambitne i – dla tych, którzy widmo takiego sądowego postępowania mieli przed sobą – zatrważające, ale ostatecznie nie udało się ich przeforsować. Możliwe więc, że kwoty opłat po planowanych podwyżkach nie osiągną aż takiego pułapu, jak ten zakładany pod koniec roku 2017, niemniej można to potraktować jako swego rodzaju lekcję poglądową na to, jakiego rzędu sumy są w stanie w tym względzie narzucić nam rządzący.

Dodatkowe procedury

Wyższe opłaty to nie jedyna planowana zmiana w postępowaniu rozwodowym. Mają zostać wdrożone dodatkowe procedury, które wydłużą czas trwania takiego postępowania. Jeśli małżeństwo decydujące się na rozwód ma dzieci, to jeszcze przed udaniem się do sądu zmuszone będzie przejść przez procedurę informacyjną.

Udział będzie brał w tym specjalnie wykwalifikowany mediator. Jego głównym zadaniem nie będzie jednak przeprowadzenie małżonków przez proces rozwodowy, ale przede wszystkim odwiedzenie ich od złożenia pozwu. Będzie się on starał przekonać małżonków, by się nie rozwodzili – zamiast tego ma im pomóc na nowo znaleźć wspólny język i się pogodzić.

Jeśli okaże się to nie do zrealizowania i małżonkowie będą w dalszym ciągu obstawać przy rozwodzie, mediator będzie miał pomóc im wypracować porozumienie w kwestii opieki nad dziećmi i podziału majątku. Cała mediacyjna procedura ma trwać miesiąc i być opłacana z budżetu państwa.

Czemu mają służyć zmiany?

Jak w przypadku każdych dużych zmian, nasuwa się pytanie: po co to wszystko? Ministerstwo Sprawiedliwości przekonywało swego czasu, że w przypadku podwyżki opłat sądowych chodzi o odciążenie sędziów, a także dostosowanie opat do obecnych realiów. Polacy ponoć zarabiają coraz więcej i wysokość opłat powinna zostać do tej nowej sytuacji odpowiednio dopasowana.

Trudno oczywiście oprzeć się też wrażeniu, że zarówno wyższe opłaty jak i dodatkowe procedury mają utrudnić wzięcie rozwodu, wpisując się w wizerunek prorodzinnej polityki rządu.

1 komentarz

  1. malinka504 2018-09-03, godz. 11:08

    Może to zniechęci ludzi do rozwodów? Kto wie? 😀

Dodaj komentarz